Reklama

Test: MAN TGE 3.140 – napęd 4×4 i otwarta skrzynia (wideo, zdjęcia)

Test: MAN TGE 3.140 – napęd 4×4 i otwarta skrzynia (wideo, zdjęcia)

Branża komunalna, służby drogowe, czy szeroko pojęta „budowlanka” to naturalni odbiorcy MAN-a TGE 3.140 z napędem 4×4 i otwartą skrzynią ładunkową.

Polski dostawczak z polską zabudową? No tak! Produkowany w Białężycach pod Wrześnią MAN TGE dostępny jest z otwartą skrzynią ładunkową, którą dostarcza Henschel Engineering Automotive z Kostrzyna nad Odrą.

MAN TGE coraz mocniej rozpycha się na rynku samochodów dostawczych. Aktualnie do sprzedaży wprowadzane są wersje m.in. z napędem na tylną oś i z układem 4×4 oraz specjalistyczne zabudowy podwozia z pojedynczą lub podwójną kabiną.

Podczas hiszpańskiej prezentacji w okolicach Barcelony miałem przyjemność jeździć MAN-em TGE 3.140 ze standardowym rozstawem osi (3 640 mm), pojedynczą kabiną, napędem 4×4 oraz z otwartą skrzynią ładunkową.

MAN TGE – przestronna kabina z mnóstwem schowków

Wygodne wnętrze, dobrze spasowane materiały i mnóstwo schowków i półek. Do tego w standardzie MAN TGE ma dwa gniazda 12V – jedno obok dźwigni zmiany biegów i jedno na podszybiu.

Kiedy kilka miesięcy temu miałem okazję zasiąść za kierownicą MAN-a TGE pierwsze wrażenia były bardzo dobre.

Teraz na krętych katalońskich drogach moje spostrzeżenia odnośnie wykończenia i komfortu podróżowania potwierdziły wcześniejszą tezę, że w tym momencie w segmencie dużych pojazdów dostawczych MAN TGE nie ma sobie równych.

„No dobra” – pomyślą niektórzy.  „A co Crafterem, czyli bratem bliźniakiem, który razem dostawczym MAN-em produkowany jest w zakładach Volkswagena w Białężycach pod Wrześnią? „Przecież to ta sama kabina!”

Zobacz też: Test: MAN TGE 3.140 – dostawczy superMAN? (wideo, zdjęcia)

Oczywiście, że ta sama, ale TGE na polskim rynku już w standardzie posiada klimatyzację, tzw. komfortowy fotel kierowcy, czy asystenta hamowania awaryjnego, który automatycznie hamuje samochód przed przeszkodą (z automatyczną skrzynią biegów) lub znacznie ogranicza jego prędkość minimalizując skutki kolizji czy wypadku. A żadnego z powyższych elementów wyposażenia seryjnego nie ma VW Crafter, nie wspominając już Fiacie Ducato, Renault Master, Iveco Daily, czy Mercedesie Sprinterze.

Kolorowy ekran TFT o przekątnej 8-cali należy do wyposażenia opcjonalnego MAN-a TGE. Wyświetlacz szybko reaguje na dotyk, ale zdarzyło się też, że nawigacja nie mogła wyliczyć wybranej trasy.

Duży plus należy się za specjalne miejsca na butelki z wodą (po lewej i prawej stronie deski rozdzielczej), półki, czy schowki, gdzie upchać można wiele niezbędnych w codziennej pracy akcesoriów, jak ładowarka do telefonu, długopisy, czy nawet pasy transportowe.

Żeby nie było jednak za idealnie, muszę wspomnieć o tym, że dostępna w opcji fabryczna nawigacja nie chciała rozpocząć prowadzenia do celu. Pomogło dopiero przestawienie języka z angielskiego na niemiecki…

Pojedyncza kabina ze skrzynią otwartą Henschel

Burty skrzyni wykonane zostały z anodowanych profili aluminiowych, a podłoga zabudowy to jednoczęściowy element ze sklejki o grubości 15 milimetrów.

Już podczas premierowych jazd w czerwcu 2017 roku przedstawiciele MAN Truck & Bus Polska wspominali, że poza 69 bazowymi wersjami w ofercie pojawi się także około 20 fabrycznych zabudów nie licząc adaptacji wykonanych przez polskie firmy nadwoziowe.

Wśród tych 20 fabrycznych zabudów klienci zamówić mogą otwartą skrzynię, której producentem jest Henschel Engineering Automotive Sp. z o.o. z siedzibą w Kostrzynie nad Odrą.

Firma ta już wcześniej dostarczała fabryczne skrzynie do Volkswagena LT II generacji, a także do Transportera – kiedyś „T5-ki”, a obecnie „T6-ki”. Ponadto od pewnego czasu Henschel Engineering Automotive wykonuje również wywrotki dla VW Craftera/MAN-a TGE.

Zobacz też: Test: Mercedes Sprinter 316 CDI 4×4 – wywrotka trójstronna (wideo, zdjęcia)

Opcjonalnie przestrzeń paki zagospodarować można w widoczną na zdjęciu skrzynią o pojemności 640 litrów i ładowności 240 kg.

Testowy MAN otrzymał też mniejszą skrzynię narzędziową po prawej stronie, którą również można zamknąć na klucz.

W takim praktycznym kontenerze można przewozić np. narzędzia, czy materiały budowlane, które nie powinny być narażone na niesprzyjające warunki pogodowe. Co ważne, skrzynia wyposażona została w zamykane na klucz zamki oraz sprężyny gazowe, które ułatwiają otwarcie pokrywy.

Według specyfikacji producenta prezentowany na zdjęciach MAN TGE 3.140 z napędem 4×4 i otwartą skrzynią ładunkową ważył 2 231 kg, a jego maksymalna ładowność to 1 269 kg. To całkiem sporo, jak na dobrze wyposażony samochód z napędem na obie osie.

MAN TGE 4×4, czyli 4MOTION ze sprzęgłem Haldex

W wersji z napędem przednim oraz 4×4 jednostka EA 288 Nutz ustawiona jest poprzecznie. W przypadku odmian tylnonapędowych 2-litrowy silnik Diesla montowany jest już wzdłużnie.

Gamę jednostek napędowych MAN-a TGE stanowi 4-cylindrowa jednostka wysokoprężna o pojemności 1968 ccm, która w odmianach 102, 122 oraz 140 KM wyposażona jest w jedną turbosprężarkę. Z kolei najmocniejszy 177-konny silnik to już konstrukcja BiTurbo.

Pod maską prezentowanego pojazdu pracował 140-konny wysokoprężny motor dysponujący maksymalnym momentem obrotowym dochodzącym do 340 niutonometrów w zakresie od 1 600 do 2 250 obr./min.

MAN TGE 4×4 dostępny jest seryjnie z 6-biegową manualną skrzynią lub z opcjonalną 8-stopniową przekładnią automatyczną.

Wśród niezaprzeczalnych zalet tej konstrukcji jest wysoka kultura pracy oraz niskie zapotrzebowanie na paliwo. Średnie zużycie w trakcie jazd testowych dochodziło do 9,5 litra przy pustej ładowni, ale z dwoma rosłymi mężczyznami w kabinie. Do tego przez większość trasy pracowała w aucie klimatyzacja, co mogło nieco zawyżyć ten wynik.

Co prawda, w trakcie górskich podjazdów trzeba było nieraz sięgać po drążek zmiany biegów, ale przy tak pracującej skrzyni, to w zasadzie przyjemność.

W testowym MAN-ie jednostkę napędową zblokowano z manualną 6-biegową skrzynią. Zmiana poszczególnych przełożeń odbywa się bardzo gładko, a sama dźwignia znajduje się zawsze blisko pod ręką kierowcy.

Jak już wspomniałem prezentowany TGE wyposażono w napęd 4×4, który jest bliźniaczym układem 4MOTION stosowanym w Volkswagenie Crafterze.

Zobacz też: Test: VW Caddy 2.0 TDI 4Motion 110 KM – furgon 4×4 (wideo, zdjęcia)

MAN TGE 4×4 oferowany jest w wersjach z DMC od 3 do 4 ton, a za przekazywanie napędu na tylną odpowiada sprzęgło wielopłytkowe Haldex V.

Muszę jednak przyznać, że pomimo wielu prób nie znalazłem bardziej wymagającego terenu, aby przetestować działanie tegoż napędu 4×4.

Może to i dobrze, bo szosowe opony oraz standardowy prześwit podpowiadają, że TGE na ostrzejszy off-road raczej się nie nada.

No ale w przypadku układów 4×4 opartych na systemie Haldex raczej chodzi o bezproblemowe dotarcie szutrową drogą na budowę, niż o przeprawianie się przez Amazonię w porze deszczowej.

Cennik i wyposażenie

Radar seryjnego asystenta hamowania awaryjnego umieszczono przy podsufitce, ponad lusterkiem wstecznym.

Polityka cenowa MAN Truck & Bus Polska – tak jak w przypadku ciężarówek – nie zakłada oficjalnego cennika dla modelu TGE, bo ostateczna oferta zależy od indywidualnego zamówienia i od  konkretnego klienta.

Co prawda, w specyfikacji prezentowanego pojazdu wpisano 40 605 euro (czyli mniej więcej 174 000 złotych), ale nie sprecyzowano już czy chodzi o wartość netto, czy brutto.

Zobacz też: Wyposażenie opcjonalne w autach dostawczych – co wybierają Polacy?

Wiadomo za to na pewno, że wszystkie oferowane na polskim rynku MAN-y TGE już fabrycznie wyposażone są m.in. w regulowaną w dwóch płaszczyznach kolumnę kierownicy, elektromechaniczne wspomaganie układu kierowniczego, a do tego są objęte całodobową pomocą Mobile24 w razie awarii na drodze.

Podsumowanie

MAN TGE 3.140 z napędem 4×4 i otwartą skrzynią ładunkową sprawdzi się na pewno w przedsiębiorstwach remontowo-budowlanych lub firmach z branży komunalnej, które nierzadko pracują poza asfaltowymi drogami.

Na pewno dużym atutem pierwszego w historii lekkiego dostawczaka MAN-a jest przestronne wnętrze z wieloma schowkami oraz bogate wyposażenie standardowe. I chociaż 140-konny turbodiesel na górskich podjazdach dostawał lekkiej zadyszki, to nie można mu odmówić umiarkowanego zużycia paliwa i kulturalnej oraz cichej pracy.

Komentarze