Na Podkarpaciu w „solówkę” wiozącą wiadukt uderzył kierowca Citroena Berlingo. Na miejscu pojawił się policjanci i Żandarmeria Wojskowa.
Na początek małe wyjaśnienie: oczywiście tytuł to nawiązanie do znanego mema, ale już teraz będzie na poważnie.
Otóż w sobotę 24 marca w Sędziszowie Małopolskim, w powiecie ropczycko-sędziszowskim, doszło do dwóch zdarzeń drogowych na ul. Kolbuszowskiej.
Najpierw kierująca 12-tonowym MAN-em TGL zignorowała albo nie zauważyła aż trzech znaków B-16 zakazujących wjazdu pod wiadukt kolejowy pojazdom wyższym niż 2,5 metra, czym doprowadziła do uszkodzenia zabudowy „solówki”.




Do tego jadący za ciężarówką kierowca dostawczego Citroena Berlingo uderzył w tył „TGL-a”, co jeszcze bardziej „dobiło” MAN-a pod wiadukt.
Co ciekawe, sprawę związanej z armią kobiety kierującej „solówką” prowadzi Żandarmeria Wojskowa, która przyjechała na miejsce zdarzenia. Natomiast w stosunku do kierowcy furgonetki podkarpaccy policjanci zaproponowali mandat karny za spowodowanie zagrożenia w ruchu, ale kierowca Berlingo odmówił przyjęcia grzywny i sprawa trafi do sądu.
Warto podkreślić, że nikomu na szczęście nic się nie stało a przy okazji przypomnę, że za złamanie zakazu wjazdu za znak B-16 grozi 150 zł mandatu i 2 punkty karne.
Źródło zdjęć: Ochotnicza Straż Pożarna w Sędziszowie Małopolskim



