Kierowca busa z Czech na widok radiowozu ITD nagle zjechał w pola. Powód takiego zachowania okazał się trywialny.
W środę 26 sierpnia w trakcie działań prowadzonych w punkcie kontrolnym w Makowicach przy drodze wojewódzkiej nr 401 „Krokodyle” z opolskiego ITD zauważyli jadącego w ich kierunku busa na czeskich tablicach rejestracyjnych.
W pewnym momencie wspomniane Renault Master z „kurnikiem” oraz zamontowanym na nim orurowaniem z dodatkowymi lampami nagle zjechał w drogę polną próbując uniknąć spotkania z inspektorami.
Podejrzane zachowanie kierowcy 3,5-tonówki spowodowało, że „Krokodyl” dogonili Masterkę, której kierowca był zarazem właścicielem pojazdu i przewożonego na pace ładunku.
Mężczyzna prowadzący uciekać przed kontrolą „międzynarodówką” na podwoziu X62 nie potrafił logicznie wyjaśnić powodu nagłej zmiany kierunku jazdy i wjechania w pola, ale po zweryfikowaniu dokumentów inspektorzy ustalili, że dostawczak wraz z ładunkiem przekraczać może dopuszczalną masę całkowitą.
Po dojechaniu na punkt wagowy okazało się, że rzeczywista masa busa wynosi nie dozwolone 3500 kg a 4200 kg, czyli o 700 kg powyżej DMC.
O dziwo, inspektorzy nie wykazali się przesadną surowością przy wystawianiu mandatu, bo prowadzący Masterkę mężczyzna otrzymał grzywnę wysokości 600 zł. Oczywiście, jak zawsze w takich przypadkach, „Krokodyle” zakazano także dalszej jazdy przeciążonym busem do czasu doprowadzenia pojazdu do właściwej masy.
P.S. Zazwyczaj nie piszę o przypadkach przekroczenia DMC, jeżeli na ważeniu nie wyszło choćby te 5 ton, ale robię wyjątki, jak towarzyszy temu jakieś inne przywinienie (np. jazda bez prawa jazdy). W tym wypadku uznałem, że pomimo tego, że kierowca ewidentnie chciał uniknąć kontroli, to dostał mandat zapewne taki sam, jakby dojechał do radiowozu ITD i dał się normalnie zważyć.
Źródło zdjęć: WITD Opole



