Policjanci z Bad Hersfeld zatrzymali do kontroli polski zespół pojazdów na kategorię B+E. Czy weryfikowano zabezpieczenia pod kątem VDI 2700?
We wtorek 14 stycznia patrol „drogówki” z komisariatu policji w Bad Hersfeld (kraj związkowy Hesja) zauważył na autostradzie A7 polski zespół pojazdów składający się z 3,5-tonowej autolawety na podwoziu Iveco Daily z podpiętą 3,5-tonową przyczepą.
Funkcjonariusze po zatrzymaniu 25-letniego kierowcy przystąpili do weryfikacji poprawności zabezpieczenia przewożonego ładunku.
Niemieccy policjanci od razu zwrócili uwagę na fakt, że przewożony na lawecie kontener z „hakowca” o masie 2 ton nie został odpowiednio przymocowany i w trakcie jazdy przesunął się, o czym świadczyły widoczne gołym okiem rysy na platformie przyczepy oraz kawałku drewna, na którym osadzono ładunek.
Jak wynika z oficjalnego komunikatu, stwierdzono, że do zabezpieczenia ładunków użyto niewystarczającej ilości sprzętu mocującego o nieodpowiednich parametrach.

Do tego policjanci zwrócili uwagę na brak elementów zwiększających współczynnik tarcia czy brak „kantówek” na styku pasów transportowych bezpośrednio z kontenerem – niemieccy funkcjonariusze stwierdzili, że istniało realne ryzyko przewrócenia się ładunku w trakcie dalszego transportu.
Oprócz tego okazało się, że przewożąca na najeździe Mercedesa CLA (Czytelnik Kuba chyba słusznie zauważył, że to jednak może być A-klasa w sedanie, czyli V177) autolaweta jest przeciążona o 500 kg a 25-letni kierowca nie korzystał z tachografu cyfrowego zamontowanego w Iveco.
Jakby tego było mało prowadzący zespół pojazdów nie okazał licencji wspólnotowej. Ostatecznie 25-latkowi pozwolono na jazdę dalej dopiero po usunięciu stwierdzonych nieprawidłowości.
Spotkanie dla kierowcy Dajlaka zakończy się trzycyfrową kaucją oraz kolejną grzywną od BALM (z niem. Federalny Urząd ds. Logistyki i Mobilności), czyli niemieckiego odpowiednika naszego ITD.
Źródło zdjęć: Polizei



