Inspektorzy WITD Wrocław przy użyciu nieoznakowanego Forda Tourneo Customa sprawdzali, czy kierowcy stosują się do zakazów tonażowych.
„Krokodyle” z Wrocławia przeprowadzili we wtorek 17 lutego kontrole po sygnałach od mieszkańców, którzy narzekali na ciężkie pojazdy jeżdżące po ulicach objętych zakazami tonażowymi.
Na Redyckiej obowiązuje tam zakaz wjazdu pojazdów ciężarowych powyżej 3,5 tony DMC ze znakiem B-5. Z kolei na ulicy Czajkowskiego obowiązuje zakaz wjazdu dla pojazdów powyżej 9 tony DMC. Inspektorzy wrocławskiej delegatury ITD przy wykorzystaniu nieoznakowanego radiowozu potwierdzili łamanie zakazów na wspomnianych ulicach.

Jeden z kierowców w ciągu godziny dwukrotnie wjechał na objęte ograniczeniami odcinki i został dwa razy ukarany. Obywatel Ukrainy w ciągu zaledwie godziny dwukrotnie został zatrzymany przez ten sam patrol – najpierw na jednej, a następnie na drugiej ze wspomnianych ulic, więc otrzymał dwa mandaty po 500 złotych każdy oraz otrzymał łącznie 6 punktów karnych.
Znak B-5 a elektryczne vany z DMC powyżej 3500 kg
A dlaczego akurat wspomniałem o tej akcji ITD na terenie stolicy Dolnego Śląska? Chodzi o znak B-5 zakazujący wjazdu pojazdów mających dopuszczalną masę całkowitą powyżej 3,5 tony i polskie prawo dopuszczające jazdę na kategorię prawa jazdy B pojazdami z alternatywnymi źródłami napędu, w tym elektrycznymi mającymi do 4250 kg DMC.
„Ustawa o zmianie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz niektórych innych ustaw” z 2 grudnia 2021 roku wspomina, że aby prowadzić takie np. dostawcze auto rozwożące paczki po mieście, trzeba mieć minimum 2 lata prawo jazdy.
Do tego informacja o tym przekroczeniu 3,5-tonowego DMC musi być odnotowana w dowodzie rejestracyjnym takiego eLCV przez wydział komunikacji, ale docierają do mnie co jakiś czas informacje, że urzędnicy nie chcą nanosić w adnotacjach takowych wpisów.

Ale przejdźmy do rzeczy. Jeżeli „krokodyle” z Wrocławia zatrzymaliby takiego elektrycznego dostawczaka z DMC np. 4000 kg lub 4250 kg np. na ulicy Redyckiej, to kierowca takiego eLCV dostałby oczywiście mandat w wysokości 500 zł i 3 punkty karne.
Wychodzi więc na to, że ustawodawca z jednej strony chce promować pojazdy zasilane alternatywnymi źródłami energii, ale inne zapisy prawa, w tym kodeksu drogowego, znacznie utrudniają wykorzystanie takich eLCV z DMC powyżej 3500 kg.
A na koniec taka uwaga: jeżeli podczas wspomnianej kontroli inspektorzy sprawdzali tylko czy kierowcy stosują się do zakazów tonażowych, to nie weryfikowali rzeczywistej masy sprawdzanych pojazdów, bo do tego potrzebne jest odpowiednie miejsce na wykonanie pomiarów wagami przenośnymi z odpowiednią legalizacją Głównego Urzędu Miar.
Czyli kierowca nieprzeładowanego eLCV w postaci choćby Fiata E-Ducato (występuje w wersji 3500 kg i 4520 kg DMC) dostałby mandat za wjazd za znak B-5, ale prowadzący przeładowanego powiedzmy o 1000 kg Fiata Ducato 2.2 MultiJet3 z DMC 3500 kg podczas takiej kontroli mandatu na ulicy Redyckiej by nie dostał.
Źródło zdjęć: WITD Wrocław, dostawczakiem.pl



