W niedzielę 27 września około 14:45 po południu policjanci „drogówki” z Bremy zatrzymali do kontroli serbskiego busa jadącego z Portugalii do Danii.
Początkowo kierowca twierdził, że jego pojazd nie jest wyposażony w tachograf a jego szef polecił mu ręczne wypisywanie czasu jazdy i odpoczynków. Funkcjonariusze szybko jednak zauważyli, że w kabinie zainstalowano tachograf, ale był zasłonięty specjalnie taśmą.
Po analizie odręcznych zapisów kierowcy z rzeczywistymi danymi z „tacho” okazało się, iż mężczyzna w ciągu ostatnich 48 godzin aż 31 spędził na jeździe pokonując 2667 kilometrów bez wymaganych przerw i odpoczynków.
Finalnie niemieccy policjanci zabronili kontynuowania jazdy i nakazali kierowcy odebrać 45-godzinny odpoczynek i pobrali od mężczyzny kaucję w wysokości 1000 euro. To oczywiście nie koniec tej kontroli, bo sprawa serbskiego przewoźnika została skierowana do BALM a właścicielowi firmy grożą teraz m.in. kolejne grzywny w wysokości kilku tysięcy euro.
Zdjęcie ilustracyjne, źródło: dostawczakiem.pl




