1500 euro i konfiskata auta pomocy drogowej za brak zezwolenia

1500 euro i konfiskata auta pomocy drogowej za brak zezwolenia

W departamencie Val-d’Oise pod Paryżem policja zatrzymała dwa nieautoryzowane holowniki pomocy drogowej. Karą 1500 euro i konfiskata pojazdu.

Pod koniec marca francuskie służby poinformowały, że w departamencie Val-d’Oise w regionie paryskim zatrzymano – jak to nazwano – dwa „pirackie” holowniki, których operatorzy nie posiadali odpowiedniej autoryzacji na świadczenie usług pomocy drogowej.

Do zatrzymania Isuzu D-Max oraz MAN-a TGM doszło wieczorem w czwartek 27 marca na trasie A115 a podstawą jest specjalne rozporządzenie dotyczące interwencji w przypadku awarii lub ewakuacji pojazdów lekkich i ciężkich na drogach w departamencie Val-d’Oise. Dekret obowiązuje na trasach D915, D14, D170 i D301, A1, A15 i A115 oraz N184, N14, N104 i N1.

Ściągnięciem zatrzymanych holowników zajęły się firmy posiadające odpowiednie zezwolenia urzędników Préfet du Val-d’Oise.

Nieautoryzowane firmy muszą liczyć się z grzywną w wysokości 1500 euro oraz konfiskatą pojazdu. I tak też stało się w przytoczonym przypadku.

Pytanie na koniec: czy takie rozporządzenie prefektoralne to słuszne posunięcie i też przydałoby się na polskich drogach? Choć w Polsce niemal powszechną praktyką jest, że zwykłe autolawety bez odpowiedniego oświetlenia ostrzegawczego „ściągają” pojazdy prosto z trasy, co jest nielegalne.

Ale czy wprowadzenie jakiś „autoryzacji” czy zezwoleń wpłynie na podniesienie profesjonalizmu świadczonych usług, czy tylko zwiększy kolejne regulacje i nabije samorządowe czy centralne fundusze? Zapraszam do dyskusji.

Źródło zdjęć: Préfet du Val-d’Oise

Podziel się:
2

Odpowiedzi

Napisz tu swoją opinię

  1. XYZ

    Na drogach naszego kraju obecnie panuje patologia, mimo obowiązującego od wielu lat prawa o ruchu drogowym nie jest ono w żaden sposób respektowane. Na zdarzeniach drogowych do wydobycia wraków funkcjonariusze dopuszczają maszyny budowlane, maszyny rolnicze czy mega city w użyciu straży pożarnej dla ratowania portfela ubezpieczyciela i/lub właściciela zestawu i nie mówię tu o sytuacjach gdy faktycznie jest człowiek uwięziony – chylę czoła, ale po określeniu sytuacji i braku zagrożenia uczestników ruchu KDR winien odstąpić od czynności. Kierowca może nie posiadać uprawnień, być w znacznym stanie upojenia, a i tak póki koła się kręcą, łapiąc muchy w zęby można pojazd przekazać rolnikowi byleby miał uprawnienia do kierowania pojazdem. Tak dziś wygląda branża „pomocy drogowej” obraz nędzy i rozpaczy, jesteśmy 100 lat za wschodem mimo bytu w Unii. To ciężki kawałek chleba, bez szacunku, gdzie notorycznie operatorzy holowników ryzykują życiem lub zdrowiem niosąc pomoc innym. Koszt nowego profesjonalnego holownika to wydatek rzędu od 500 000zł netto plus osprzęt, ubezpieczenia, zezwolenia i przedsiębiorca musi konkurować z osobą będącą na etacie i posiadającą pod domem „lumpka” za 5 000zł dla celów prywatnych niszcząc rynek od tak witamy w Polsce.

  2. Michał

    Niestety na polskich drogach panuje patologia ale nie jest to uzależnione od faktu wykonywania zawodu kierowcy holownika czy lawety.
    Każdy z Nas ryzykuje śmiercią zatrzymując się na pasie awaryjnym, który od tego jest aby zatrzymać się w przypadku jak sama nazwa wskazuje „awarii” bądź innej sytuacji losowej (poczułeś się bardzo źle lub coś jest bardzo nie tak z dzieckiem z tyłu). Nie można wszystkiego przewidzieć ale dobry kierowca nie powinien wjeżdżać w auta stojące na pasie awaryjnym bądź nawet na pasie do jazdy.
    Nie sądzę aby światełka, kolorowe paski i inne pierdoły miały to warunkować bo niejednokrotnie obrywają nawet osoby uprzywilejowane w środku nocy gdzie błysk tzw. kogutów widać z bardzo daleka.
    Co do niszczenia rynku – każdy jest wolny i może robić za ile chce i kiedy chce póki nie krzywdzi przy tym innych. Nie sądzę aby trasa 100km – 200km na lince bez wspomagania hamowania a przede wszystkim z obniżoną prędkością jazdy była bezpieczniejsza od holowania takiego samochodu lawetą bez żółtych pasków i kogutów na nadwoziu.
    To nie wynika z tego, że ludzie nie chcą takich usług tylko jak zwykle wszystko rozchodzi się o pieniądze. Gdyby ludzie w Polsce mieli kasę na AC i lawetę to by nie gmerali w takich pierdołach. Niestety w wielu przypadkach gdy ktoś chce odholować auto to spotyka na pewną bramę – 1/4 wypłaty ma zejść na sam przyjazd „autoryzowanego” holownika gdzie koszt benzyny / oleju napędowego to grosze. Nie ma co się dziwić, że jest nisza i ludzie chcą z tego korzystać.
    Nie jestem kierowcą autoholownika / lawety ale co w tym złego, że porządni ludzie są gotowi w środku nocy / święta podjąć się pracy, zarobić dla rodziny / siebie jakieś pieniądze i przy okazji pomagają tym komuś w potrzebie? Żyjemy w państwie, w którym wszystko jest obarczone przepisami ale nie po to by żyło się lepiej ale by więcej spływało do budżetu. Wypadki dotyczące najechania na stojące pojazdy niestety są naszą szarą codziennością…
    Nie mówię, że przyjazd pijanego traktorzysty na miejsce wypadku ma sens. Chodzi mi o to, że każdy z Nas powinien czuć się bezpiecznie na tym wydzielonym do tego miejscu niezależnie od tego czy jakoś się wyróżnia od innych.
    W tej nazwijmy to „przepisowej” pomocy drogowej może pracować człowiek bez pojęcia i w tej „nieprzepisowej” pomocy drogowej może pracować człowiek, który ma pojęcie.
    Co do tej unii to niestety będą Nam zaglądać coraz dalej i to wcale nie z chęci poprawienia Naszego bezpieczeństwa i dobrobytu tylko z chęci przerobienia Nas na typowe woły robocze bez prawa głosu.
    Czy Pan mogąc prowadzić taką działalność bez tych wszystkich wytycznych miałby problem prowadzić auto holownik bez tego całego wyposażenia decydując się na tańszy sprzęt i dalej zarabiać uczciwe pieniądze?
    Niestety jak już wspomniałem nawet funkcjonariusze publiczni z całym swoim wyposażeniem mają problem ze zbyt dużą ilością śmiertelnych wypadków, których nie powinno być więc pod płaszczykiem bezpieczeństwa wbija się Nam kolejne regułki ograniczające wolność postępowania i wyboru.

Komentarze zamknięte.