Test: VW Grand California – czas na relaks i ładowanie akumulatora

Test: VW Grand California – czas na relaks i ładowanie akumulatora

Volkswagen Grand California przeszedł modernizację. Ten campervan pozwala na rodzinny relaks a doładowanie akumulatora 12V jest w gratisie.

Volkswagen Grand California 600 to fabryczny campervan produkowany w zakładach VW Września na bazie Craftera z podstawowym rozstawem osi wynoszącym 3640 mm.

W połowie 2024 roku z linii montażowych zaczęły zjeżdżać zmodernizowane Craftery, które otrzymały m.in. zmodernizowaną deskę rozdzielczą oraz wyposażenie obejmujące obowiązkowe systemy bezpieczeństwa ADAS spełniające wymogi unijnego rozporządzenia GSR2.

Modernizacja objęła także Grand Californię i pomyślałem, że to dobry moment, aby sprawdzić takiego produkowanego w Polsce kampera na testy. Autem pojechałem na majówkę nad Bałtyk, więc można by rzec, że miałem z nim kontakt czasem niemal 24 godziny na dobę 😉

Wygodne przednie fotele. Niewygodna „kanapa” z tyłu.

Grand California 600 to 4-osobowy campervan o długości zewnętrznej 5986 mm (nie licząc bagażnika rowerowego) i szerokości 2427 mm (2040 mm bez lusterek). Mamy więc tutaj długość i szerokość identyczną, jak w bazowym furgonie Craftera. Jednak podwyższony względem zwykłej „blaszki” dach sprawił, że zewnętrzna wysokość dochodzi w tym wypadku do 2971 mm.

Z zewnątrz ciężko dostrzec jakiekolwiek zmiany rozróżniające Grand Californię po kuracji odmładzającej. W zasadzie można zauważyć logotyp na słupku B a z tyłu na prawych drzwiach pojawił się finezyjny emblemat „California” zamiast wcześniejszego i zdecydowanie mniej stylowego „GRAND CALIFORNIA”.

W serii znajdziemy tutaj m.in. rozsuwaną markizę (2,5 m x 3 m) po prawej stronie pojazdu czy wysuwany elektrycznie stopień pod prawymi przesuwnymi drzwiami, dzięki czemu wejście do tyłu jest znacznie ułatwione. Co istotne, można poprzez panel sterujący ustawić ten stopień, aby już się nie chował, jeśli będziemy na polu kempingowym.

Może i można to zrobić też poprzez aplikację „California” na smartfona dedykowaną dla tej zabudowy, ale niestety pomimo dwóch prób nie udało mnie się połączyć z autem.

Biało-czerwone malowanie to jednak dodatkowo płatna opcja – lakier dwukolorowy Biały Candy/ Czerwony Cherry kosztuje, według konfiguratora, niemało, bo aż 14 822 zł brutto.

Jak już wspomniałem, Grand California 600 to 4-osobowe auto. W środku na przednich fotelach mogą w bardzo komfortowych warunkach podróżować dwie osoby. W serii mamy tutaj już cyfrowy zestaw wskaźników pokazujący wiele informacji, jak np. bardzo przydatną temperaturę oleju silnikowego.

W przedniej części Grand Californii znajdziemy też dwa gniazda USB-C w desce rozdzielczej o mocy ładowania 45W oraz jedno gniazdo 12V. Do tego mamy sporo schowków, czy to w kieszeniach drzwi, czy nad głowami.

Z tyłu ten campervan Volkswagena ma też 2-osobową „kanapę”. A dlaczego zastosowałem cudzysłów? Bo to dla mnie ławka z pionowym niemal oparciem.

Jest niewygodna, wąska. Jeżeli miałbym spędzić na niej dłużej niż pół godziny jazdy, to bym chyba zwariował. Ok, można tam teoretycznie umieścić dwa foteliki dziecięce, bo są mocowania Isofix, ale po prostu dwa takie foteliki się nie zmieszczą obok siebie.

A jak się mieszka w takim campervanie? Po pierwsze oferuje on miejsce do spania dla 4 osób. Więcej przestrzeni do odpoczynku znajduje się w tylnej części Volkswagena – ma on 193 cm na 136 cm i zmieszczą się tam faktycznie dwie dorosłe osoby, aczkolwiek jednak lepiej ulokować tam jednego większego dorosłego z dzieckiem.

Górne wysuwane łóżko ma długość od 160 do 190 cm, czyli w praktyce może tam się przespać mniejszy z rodziców i kolejne dziecko. Miejsce do spania w formie antresoli ma też ograniczoną do 150 kg nośność a dostać się na górę można poprzez rozkładaną, aluminiową drabinkę (po szczegóły zapraszam do załączonego wyżej filmu).

W środku Grand Californii 600 znajdziemy też łazienkę z WC, umywalką oraz szafkami i lustrem oraz gniazdkami do podłączenia np. suszarki czy lokówki.

W serii znajdziemy także 2-palnikową kuchenkę gazową oraz 1-komorowy zlew a także 70-litrową lodówkę z zamrażalnikiem. Do tego w Grand Californii mamy sporo gniazdek do ładowania USB-A i kilka punktów świetlnych przydatnych nie tylko w nocy. Są i szafki podwieszone nad tylnym łóżkiem oraz szuflady pod kuchenką.

Z tyłu pod łóżkiem zmieścimy też sporo rzeczy, włącznie z dwoma rowerami dla dzieciaków, bo dwa kolejne dla dorosłych można przewieźć już na zewnętrznym bagażniku zamontowanym na prawych skrzydłach.

Warto też dodać, że pod podwoziem zamontowano 110-litrowy zbiornik świeżej wody oraz 90-litrowy zbiornik na wodę „szarą” a poziomy ich napełnienia można sprawdzić na kolorowym wyświetlaczu jednostki sterującej umieszczonej na ściance za oparciem „kanapy”.

A czego zabrakło? Przydałoby się kilka haczyków więcej, gdzie można powiesić np. suchy ręcznik na zewnątrz łazienki (po wyjściu spod prysznica). A już na pewno chciałbym za około 475 000 zł brutto plisowane rolety na przedniej i bocznych szybach w drzwiach kierowcy oraz pasażera.

No dobra. A teraz czas na wyjaśnienie intrygującego – mam nadzieję – tytułu. O co chodzi z tym ładowaniem akumulatora? Otóż jeszcze przed umówieniem się na testy tego campervana Volkswagena pisali do mnie Czytelnicy informujący o tym, że poliftowy Crafter ma problem z akumulatorem 12-voltowym.

Problem pojawia się kiedy auto stoi np. 8 godzin i co jakiś czas ktoś otwiera i zamyka pojazd. Wtedy dochodzi do rozładowania baterii rozruchowej. Niestety, ten problem miał też testowy campervan.

Po około 1,5 dnia stania w parceli na polu kempingowym zauważyłem, że nie działa pompka wody czy oświetlenie, ale był dalej prąd w gniazdkach. Okazało się, że akumulator rozruchowy się rozładował. Pomogło uruchomienie silnika na około 20 minut i operację tą musiałem powtórzyć za kolejne 2 dni. Także przepraszam najmocniej sąsiadów z parceli obok za te „przepały”… :/

Silnik 2.0 TDI Heavy Duty, czyli 163 KM zamiast 177 KM

Po liftingu VW Grand California 600 otrzymał zmodyfikowany silnik 2.0 TDI. Przed modernizacją campervan Volkswagena napędzał 177-konny wariant tego turbodiesla. A po kuracji odmładzającej jednostka napędowa o pojemności 1968 ccm generuje już tylko 163 KM przy 3600 obr./min.

Maksymalny moment obrotowy dochodzi do 410 Nm w zakresie od 1500 do 2000 obr./min. Pozwala to na sprawne przemieszczanie się nawet w pełni załadowanym autem pod 3,5-tonowe DMC.

Od razu zaznaczę, że średnie spalanie wynoszące około 10,5 litra na 100 kilometrów, które udało się uzyskać podczas tygodniowego testu to tak naprawdę jazda na trasie z prędkościami 100-110 km/h. I uważam, że to dobry wynik, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że przez większość czasu auto było załadowane w okolicach dopuszczalnej masy całkowitej.

Bak na olej napędowy ma pojemność 75 litrów, więc mamy tutaj zasięgu na w pełni wypełnionym zbiorniku na około 700-750 kilometrów.

Seryjnie każda Grand California dostępna jest tylko i wyłącznie ze 163-konnym turbodieslem zblokowanym z 8-stopniowym „automatem” Aisin. Działa on całkiem sprawnie, choć w testowym egzemplarzu nieco irytowało mało gładkie ruszanie.

Warto też dodać, że Grand California 600 występuje standardowo z przednim napędem. Chcesz mieć 4MOTION, to już wchodzimy w kategorię prawa jazdy C, bo DMC w tym wypadku to 3880 kg.

A skoro już jesteśmy przy masach, to Grand California 600 z przednim napędem ma 3500 kg DMC i 6000 kg DMCZ, choć DMC przyczepy hamowanej to 2500 kg a niehamowanej 750 kg.

Podczas ważenia (1/4 paliwa w baku, bez kierowcy, ale z kilkoma akcesoriami, takimi jak kable i przejściówki 230V, zestaw talerzy i kubków oraz z bagażnikiem rowerowym, pustym zbiornikiem wody „szarej”, 20 litrów wody czystej) wyszło równo 3100 kg.

Auto podczas jazdy nie jest przesadnie głośne, a zawieszenie dzielnie radzi sobie z wysokim i dosyć ciężkim nadwoziem wraz z kompletem pasażerów i ich bagażami.

Z drugiej strony to campervan, więc gdzieś jednak czasem na wybojach usłyszeć można jakiś irytujący dźwięk, ale pytanie czy to jakiś element zabudowy, czy może walizka ocierająca się w schowku pod tylnym łóżkiem.

VW Grand California 600 – cennik i wyposażenie

Aktualny cennik za Grand Californię 600 zaczyna się od 391 140 zł brutto. W serii znajdziemy m.in. klimatyzację półautomatyczną, system Infotainment z dotykowym wyświetlaczem o przekątnej 10,4 cala, stalowe obręcze z oponami w rozmiarze 235/65 R16, skórzaną wielofunkcyjną kierownicę, asystent utrzymania toru jazdy „Lane Assist”, toaletę chemiczną z systemem wentylacji ssącej z filtrem węglowym, układ ogrzewania powietrznego Truma C6E 6kW z 10-litrowym bojlerem cieplej wody z zasilaniem gazowym lub prądem 230V.

Do tego fabrycznie Grand California 600 oferuje miejsce na dwie butle gazowe 11 kg z reduktorami i zaworami (bez samych butli), drugi akumulator (AGM) z przekaźnikiem rozłączającym i funkcją monitorowania 92 Ah / 520 A, 2 składane krzesła turystyczne i składany stół kempingowy mieszczące się po wewnętrznej stronie tylnych dwuskrzydłowych drzwi czy zestaw naprawczy (kompresor ze środkiem uszczelniającym) zamiast koła zapasowego.

Prezentowany kamper doposażony został w wiele dodatkowych elementów zwiększających cenę oraz masę własną pojazdu. Na liście tej znajdziemy np. postojowy klimatyzator dachowy 230V (8819 zł brutto), system nawigacji „Discover Pro” z centralnym wyświetlaczem 12,9′ (8770 zł brutto), automatyczną klimatyzację (4157 zł brutto), kamerę cofania (1636 zł brutto), alarm (z własnym zasilaniem, funkcją dozoru wnętrza i zabezpieczeniem przed odholowaniem za 3050 zł brutto).

Łączna cena prezentowanego pojazdu to 475 591 zł brutto, ale trzeba pamiętać, że to kompletacja sprzed dobrych kilku miesięcy.

Podsumowanie

Volkswagen Grand California kosztuje niemało. Za 100 000 złotych mniej kupić można znacznie większą półintegrę z także bardzo bogatym wyposażeniem. Trzeba jednak przyznać, że niewielkie wymiary zewnętrzne ułatwiają np. zaparkowanie w centrum starówki a jazda z prędkościami 100-120 km/h nie powoduje efektu wiru w baku paliwa.

Do tego 163-konny turbodiesel pracuje kulturalnie a 8-stopniowy „automat” sprawnie zmienia poszczególne przełożenia. Problem z rozładowującym się akumulatorem rozruchowym zapewne uda się rozwiązać, ale przydało by się też w serii dostać za takie pieniądze jakiekolwiek maty zasłaniające przednie szyby boczne oraz szybę czołową przed wzrokiem ciekawskich.

Z drugiej strony każdy model marki Volkswagen Samochody Dostawcze posiada teraz 5-letnią gwarancję w standardzie (lub do 250 000 kilometrów, w zależności co nastąpi pierwsze) i obejmuje ta gwarancja także zabudowę, co może być dla wielu klientów jednak mocnym argumentem. Pytanie tylko czy już znaleziono rozwiązanie problemu z rozładowującym się akumulatorem?

Źródło zdjęć i filmu: dostawczakiem.pl

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwadzieścia − 9 =