Ostatnio pierwsi przewoźnicy InPost odebrali nowe Toyoty Proace Max Electric. Ile realnie kilometrów „zrobi na rejonie” taki elektryczny furgon?
W II połowie grudnia pisałem o tym, że InPost odebrał pierwsze 32 sztuki nowych elektrycznych furgonów. To Toyoty Proace Max Electric z nadwoziem L4H2 a łącznie do końca drugiego kwartału 2026 roku ma tych „blaszek” być docelowo aż 500 sztuk.
A tak się akurat składa, że wśród Czytelników dostawczakiem.pl są też i sami kurierzy, jak i przewoźnicy, więc zapytałem, jak ze zużyciem prądu na normalnych trasach wygląda w tych elektrycznych „X250-tkach”.
Zatem przy temperaturach oscylujących od kilku stopni Celsjusza na plusie, do kilkunastu na minusie (okolice -12° C też podobno było w niektórych rejonach Polski), zasięgi dochodzą do niemal 300 kilometrów na w pełni naładowanej baterii.

Scenariusz wygląda, u jednego z moich Czytelników tak, że kierowca wyjeżdża w 100% naładowaną baterią trakcyjną i jedzie kilkadziesiąt kilometrów do miejscowości, gdzie obsługuje paczkomaty InPost. Schodzi tak dniówka na jazdę z punktu, do punktu a potem z powrotem kilkadziesiąt kilometrów do sortowni.
Jak widzicie na załączonych zdjęciach z cyfrowego wyświetlacza elektrycznej Toyoty, zużycie prądu jest różne i może dochodzić czasem do ponad 40 kWh/100 km. Trzeba jednak pamiętać, że X250, czyli także elektryczne wersje Fiata Ducato, Citroena Jumpera, Peugeota Boxera czy Opla Movano, posiadają sporą baterię trakcyjną.

Wysokonapięciowy akumulator ma 97,8 kWh pojemności netto/110,6 kWh brutto, co oznacza, że latem możliwe będzie zrobienie około 400 kilometrów na w pełnia naładowanej baterii – tak przynajmniej podejrzewają moi rozmówcy i zarazem użytkownicy elektrycznych Toyot. Ale i na to przyjdzie czas 🙂
P.S. Wybaczcie znaczną anonimizację w tym tekście, ale staram się chronić moich Czytelników zapewniając im pełną anonimowość
Źródło zdjęć: Czytelnicy




Odpowiedzi
Napisz tu swoją opinię
Czesc Karol, bardzo ciekawy wpis dzieki perspektywie realnego uzytkownika, oby takich jak najwiecej! Pzdr 🙂
a mnie zastanawia co będzie z nimi za 5 lat, jaki będzie zasięg i kto to kupi? porażka ekologiczna. będą stały na placu i tam skończą. masakra
Przecież już są samochody na rynku od lat i widać ich bardzo niewielką degradację baterii.Obecnie producenci dają nawet 8 letnie gwarancje na baterie, a życie pokazuje, że na jednej baterii można pół milion kilometrów i więcej zrobić. Co do Maxa – test w dodatnich temperaturach pokazują, że 400 km jest realne, oczywiście zależy od trasy i kierowcy, ale widziałem u kilku kierowców +400km na jednym ładowaniu.
jeździłem podczas dnia podobnego w owej firmie i to jest dramat .Na rejon koleś miał około 50 kilometrów to jechaliśmy jak eskimosi na sankach bez ogrzewania bez radia bo wszystko wyliczone i braknie bateri na powrót. To nic że auto w środku parowało a my wyglądaliśmy jak byśmy wracali nagrzani z sylwestra . Po całym dniu na rejonie ledwo starczyło na powrót 50 kilometrów oczywiście cały czas bez ogrzewania i radia koleś sam mi pokazała na powrocie miał baterii 20-30 procent i ograniczona prędkość no by nie emocje hal na bazę . Ja podziękuję za takie gówno znajomy co jeździ w tej samej firmie też jeździł elektrykiem obecnie jeździ spalinowym i sam powiedział daj sobie spokój szkoda czasu .Co z tego że zjedzie szybko z rejonu jak musi się ładować na powrót do domu i rano żeby wrócić na bazę ,rozładunek paczek pod ładowarka i minimum 2 godziny siedzi w aucie się ładuje interes życia .Elektryki dla babci i dziadka co robią dziennie 50-100 kilometrów to może i fajne ale do transportu niewypał i strata pieniędzy
InPost planuje ładowarki przy swoich paczkomatach. Kurier i tak godzinę ładuje paczki do skrytek to się zaladuje. Właśnie dlatego opinia szeregowego pracownika jest inna niż perspektywicznego zarządu.