Dziś pod Łowiczem kierowca Renault Master przewożący 3 osobowe auta zablokował autostradę A2. Patrząc na „ładunek” lekko nie było…
Na początek kilka faktów o samym zdarzeniu. We wtorek 23 lipca około godziny 4:30 nad ranem doszło do zdarzenia drogowego zakwalifikowanego przez funkcjonariuszy „drogówki” z Łowicza jako kolizja drogowa.
Według policyjnych ustaleń na 398. kilometrze autostrady A2 w kierunku Warszawy, tuż za węzłem Skierniewice, prowadzący autolawetę na podwoziu Renault Master z podpiętą lawetą stracił panowanie nad pojazdem w skutek niedostosowania prędkości i uderzył w bariery energochłonne.
Ostatecznie zestaw na kategorię B+E przewrócił się blokując „A2-kę” w kierunku stolicy. Na szczęście nikt nie został poszkodowany a na miejsce kolizji skierowano zastępy JRG Łowicz, OSP Dzierzgów i służbę autostradową. Kierujący Masterką 46-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego ukarany został mandatem karnym, ale rzeczniczka łowickiej komendy nie znała wysokości grzywny.

A teraz kolejne fakty, które – nie mam do końca pewności – zostały wzięte pod uwagę przez obsługujących zdarzenie policjantów.
Otóż widoczna na zdjęciach autolaweta mogła mieć maksymalnie 2,5 tony uciągu na haku a ciągnęła zdecydowanie więcej. Dlaczego? Bo warianty FWD nie miały po prostu więcej, choć odmiany RWD na bliźniakach mogą ciągać i 3,5-tonowe przyczepy.
Zatem mamy tutaj długą przyczepę obciążoną BMW E60 i E90 (jeśli się mylę to mnie proszę poprawić w komentarzu) a „na plecach” Masterki Opla Insignię znanego z tego, że potrafi ważyć i po 1800 kg.
W każdym razie wychodzi na to, że nie tylko przekroczone zostały normy DMC i DMCZ (mandat do 3000 zł), ale też warto pamiętać, że ciągnięcie przyczepy o rzeczywistej masie całkowitej większej niż dopuszczalna w odniesieniu do określonego rodzaju pojazdu ciągnącego też jest wykroczeniem (mandat od 100 do 300 złotych).
Źródło zdjęć: OSP Dzierzgów




