Policjanci odprawili pomoc drogową – powodem zbyt mała ładowność

Policjanci odprawili pomoc drogową – powodem zbyt mała ładowność

Pod Wejherowem doszło do niegroźnej kolizji i aby zabrać uszkodzonego Jaguara podstawiła się pomoc drogowa ze zbyt małą ładownością.

Zdarzenie jakich wiele. W poniedziałek 6 października na S6 w kierunku Szczecina 37-letnia kierująca Jaguarem X-Type w okolicach miejscowości Szemud z nieustalonych jeszcze przyczyny uderzyła w tył ciężarowej Scanii. Zarówno kobieta z osobówki, jak i 42-latek z ciężarówki byli trzeźwi.

Najciekawsze jednak jest to, że funkcjonariusze „drogówki” Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie, którzy obsługiwali tę kolizję odprawili z kwitkiem kierowcę pomocy drogowej, która przyjechała po rozbitego Jaguara.

Po widocznego na zdjęciu Jaguara podjechał pojazd pomocy drogowej, który został odprawiony z kwitkiem przez obsługujących to zdarzenie funkcjonariuszy „drogówki” z Wejherowa.

Dlaczego? Po sprawdzeniu dokumentów okazało się, że podstawiony pojazd nie posiadał odpowiedniej ładowności pozwalającej zmieścić się w dopuszczalnej masie całkowitej z Jaguarem na najeździe, więc konieczne było wezwanie kolejnej pomocy drogowej dysponującej holownikiem z odpowiednią już ładownością.

„Drogówka” sprawdza pojazdy obsługujące zdarzenia drogowe

W ostatnim czasie to kolejna taka sytuacja, kiedy przybyłe na miejsce wypadku czy kolizji auto pomocy drogowej sprawdzane jest pod kątem tego czy spełnia Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia.

Bywały przypadki, kiedy funkcjonariusze „drogówki” skrupulatnie sprawdzali szerokość żółtych pasów wyróżniających, które powinny być umieszczone wokół pojazdu poniżej dolnej krawędzi okien. Bo – tak dla przypomnienia – według przepisów powinny się one mieścić w zakresie od 8 cm do 15 cm.

Do tego pojazd pomocy drogowej według rozporządzenia resortu infrastruktury powinny być wyposażony w co najmniej jeden ostrzegawczy sygnał świetlny błyskowy barwy żółtej samochodowej, który musi być widoczny ze wszystkich stron pojazdu z odległości co najmniej 150 m przy dobrej przejrzystości powietrza.

Powszechnym bowiem zjawiskiem na polskich drogach jest sytuacja, kiedy zwykła autolaweta niespełniająca warunków technicznych dla pomocy drogowych, czyli np. bez odpowiedniej belki świetlnej i ze zdecydowanie za niską ładownością, wykonuje bezprawnie czynności na drodze.

Pogratulować należy postawy przynajmniej niektórych funkcjonariuszy „drogówki”, którzy zwracają uwagę na to czy pojazd, który przyjechał zabrać uszkodzone auto, w ogóle prawnie jest dopuszczony do wykonywania takiej usługi na drodze.

Zdjęcie główne ilustracyjne

Źródło zdjęć: dostawczakiem.pl, Policja

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 + 8 =