Jadąc ostatnio przez Radom zauważyłem stojącą przede mną na światłach autolawetę przewożącą samochodowe drzwi luzem na najeździe Masterki…
Jadąc w piątek 7 września przez Radom zauważyłem stojącą przede mną autolawetę na podwoziu II generacji Renault Master. Na początku w ogóle nie zauważyłem, że przewożone na najeździe samochodowe drzwi leżą całkowicie luzem a po ruszeniu z miejsca nawet się lekko ruszały.
Zobacz też: Fiat Ducato wylądował na dachu innego auta – kierowca bez uprawnień
Liczę się z tym, iż znajdą się komentarze, że się czepiam, że wszyscy tak robią i to normalne a może pojawi się kultowy już tekst: „do góry nie polecą”.
Jednak całkowity brak zabezpieczenia ważących kilkadziesiąt kilogramów drzwi stanowić może śmiertelne zagrożenie.
Wyobraźić przecież sobie można sytuację, kiedy jakieś rozpędzone auto wjeżdża w tył tej autolawety. Gdzie znalazły by się wtedy te srebrne drzwi? Na pewno nie zostały by na najeździe Masterki.
Tym bardziej dziwi zachowanie kierowcy, bo – jak widać na powyższym zdjęciu – miał on dwa pasy zabezpieczające, którymi mógł zabezpieczyć przed przemieszczeniem przewożone przez siebie części karoserii.
Poza zagrożeniem dla innych użytkowników dróg i pieszych pierwszy lepszy patrol policji mógłby wystawić mandat w kwocie od 20 do nawet 500 złotych za niezabezpieczenie ładunku umieszczonego na pojeździe.



