Do groźnego zdarzenia doszło w środę 30 września około godziny 16:45 na drodze ekspresowej S17 w okolicach miejscowości Jaworów w powiecie puławskim (woj. lubelskie).
Jak wynika z policyjnych ustaleń, na 98. kilometrze S17 53-letni kierujący Mercedesem Vito W447 z podpiętą na haku lawetą obywatel Ukrainy jadąc w stronę Lublina nie dostosował prędkości w wyniku czego zespół pojazdów wypadł z drogi i zatrzymał się w rowie.


Na szczęście ani kierowca, ani podróżujący z nim pasażer nie odnieśli żadnych obrażeń, ale w miejscu zdarzenia wystąpiły utrudnienia w ruchu. Prawy pas „S17-tki” został zajęty przez służby, w tym dwie karetki pogotowia, cztery zastępy strażackie czy służbę drogową.
Funkcjonariusze „drogówki” obsługujący tę kolizję drogową ukarali prowadzącego zespół pojazdów mandatem karnym gotówkowym 1020 złotych i 10 punktów karnych. Innych mandatów czy pouczenia policjanci obsługujący to zdarzenie nie zastosowali wobec kierowcy Vito.
Podczas kontroli mandat, ale przy kolizji brak konsekwencji
Powyższe zdarzenie pod Puławami to kolejny przykład na pewną niekonsekwencję w działaniu policji. Jeżeli taki sam zestaw zostałby zatrzymany przez ITD czy funkcjonariuszy „drogówki”, to zapewne kierujący Vito dostałby mandat karny, gdyż W447 na haku nie może ciągnąć przyczepy cięższej niż 2500 kg DMC (zazwyczaj 2000 kg a 2500 kg to opcja).
A w tym wypadku laweta obciążona Boxerem L3H2 ważyła realnie raczej bliżej 3000 kg i to pod warunkiem, że furgon był całkowicie pusty.
Do tego art. 62. 1. mówi o tym, że rzeczywista masa całkowita przyczepy nie może przekraczać rzeczywistej masy całkowitej pojazdu ciągnącego. Czy w tym wypadku było odwrotnie? Bardzo możliwe, ale nikt z obsługujących to zdarzenie tego nie zweryfikował.
Jakiś czas temu pisałem o podobnym przypadku (link powyżej). W sobotę 11 lipca na odcinku DK 22 pomiędzy miejscowościami Lędyczek-Cierznie od Daily ciągnącego lawetę odpadło prawe tylne koło, co spowodowało całkowite zablokowanie trasy na kilka godzin.
Na pierwszy rzut oka taki zestaw wygląda na przeładowany, więc wysłałem zapytanie do rzecznika czy funkcjonariusze obsługujący to zdarzenie na wysokości miejscowości Buszkowo w powiecie człuchowskim (woj. pomorskie), zwrócili uwagę na potencjalne przekroczenie parametrów tonażowych tego zespołu pojazdów.

Po kilku tygodniach otrzymałem mail z podpisem i pieczątką Komendanta Powiatowego Policji w Człuchowie, że funkcjonariusze obsługujący to zdarzenie „odstąpili od zastosowania postępowania mandatowego, poprzestając na zastosowaniu środka oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia wobec kierującego”.
Wychodzi na to, że jak jedziesz przeładowany o te 400-500 kg i ściągnie na wagę ITD czy policja, to dostajesz mandat powiedzmy te 400-500 zł. Ale jak odpadnie koło czy wjedziesz do rowu, bo ciągnąłeś cięższą od Vito przyczepę, to nic się nie dzieje. Dostajesz najwyżej mandat z art. 86 § 1 za spowodowanie kolizji i punkty karne.
„Przewalone” DMC czy DMCZ? Kto by się tam tym przejmował, nawet jeśli to pośrednio tylko mogło wpłynąć na wypadnięcie takiego pojazdu czy zespołu pojazdów z drogi…
Źródło zdjęć: OSP Żyrzyn





Odpowiedzi
Napisz tu swoją opinię
No tak, przecież nikogo nie zabili, więc nic się nie stało…
Następnym razem też tak pojadą.