Reklama

Awaria busa i brak reakcji LINK4 – powtarzająca się historia Adriana

Awaria busa i brak reakcji LINK4 – powtarzająca się historia Adriana

“To kolejna awaria busa w trasie i kolejny brak reakcji LINK4” – mówi Adrian Dolecki ze spółki realizującej transport międzynarodowy busami.

Do awarii białego Renault Master doszło w piątek 16 września na trasie E314.

Awarie w trasie zdarzały się i zdarzać się będą zawsze, niezależnie od modelu czy rocznika używanego samochodu. Dlatego firmy wykorzystujące w swojej działalności pojazdy dostawcze czy ciężarówki korzystają z różnych produktów typu assistance oferowanych na rynku, które powinny pomóc w ściągnięciu np. zepsutego auta do mechanika.

Tak właśnie było w przypadku piątkowej awarii alternatora wykonującego transport międzynarodowy Renault Master na drodze E314 w Belgii, pomiędzy miejscowościami Genk a Lummen.

Reklama

– Auto uległo awarii w piątek o godzinie 12:00. Po zgłoszeniu do LINK4 oczywiście wszystko ładnie, że będą się kontaktować z działem zagranicznym i w ciągu dwóch godzin pojawi się pomoc. Minęły dwie godziny i holownik nie przyjechał, ale pojawił się patrol policji, który wezwał pomoc drogową z racji tego, że nasze auto nie powinno stać w nieskończoność na pasie awaryjnym, co jest logiczne biorąc pod uwagę sporą ilość wypadków, do których dochodzi w podobnych okolicznościach – wyjaśnia Adrian Dolecki, współwłaściciel spółki, do której należy białe Renault Master.

– Przyjechała wezwana przez policję autolaweta, która zabrała naszego busa 13 km dalej. Oczywiście za wykonaną usługę trzeba było zapłacić blisko 224 euro – tłumaczy współwłaściciel lubelskiej spółki dodając, że wszystkie firmowe samochody mają wykupione assistance właśnie w LINK4.

Na szczęście Adrianowi udało się już zorganizować części i zorganizować mobilnego mechanika, który usprawnił Masterkę i może ona dalej jechać w trasę.

– Gdyby ta awaria nastąpiła na Brenero, gdzie w zimie często temperatura spada poniżej -30
stopni Celsjusza, to by kierowca zamarzł. Pierwszym razem pomyślałem, że faktycznie były wakacje, więc holowniki mogłyby być zajęte, ale teraz to w sumie trzeci raz powtarza się ta sama historia. Pomoc w postaci polisy assistence LINK4 jest wykupiona, ale nie można na nią liczyć – stwierdza Adrian.

LINK4: brak realnej pomocy, brak kontaktu

W ramach ciekawostki dodać mogę, że Adrian pisał do mnie już w sierpniu. Wtedy chodziło o awarię innego ich pojazdu na terenie Niemiec. Czerwona “międzynarodówka” na podwoziu Renault Master też miała problem.

W sierpniu pod Dortmundem pomoc LINK4 skończyła się na… 4-kilometrowym holowaniu. Ostatecznie przewoźnik na własny koszt ściągnął zepsutego Mastera do Polski.

– Auto zgasło w czasie jazdy i nie można było go uruchomić. Powiadomiliśmy o tym zdarzeniu LINK4, aby skorzystać z przyznanego nam limitu 200 km holowania do warsztatu. Co prawda przyjechał niemiecki holownik i załadował busa, ale zamiast jechać z naszym autem 200 km, rozładował je po 4 kilometrach, bo podobno nasz pojazd był za wysoki dla jego holownika i nie może z nim dalej jechać – przytacza historię z sierpnia lubelski przewoźnik.

– Potem telefony, telefony, telefony i spychologia, że skontaktują się z zagranicznym partnerem. Od awarii i zgłoszenia minęły już ponad 3 tygodnie i nikt z obsługi się z nami nie skontaktował, aby udzielić nam pomocy – pisał w sierpniu Adrian.

Tamta historia z okolic Dortmundu zakończyła się tym, że na własny koszt przewoźnik znalazł firmę, która ściągnęła zepsute auto z kierowcą do Polski.

PS: Jeżeli chcesz wesprzeć dostawczakiem.pl i zostać moim Patronem? Kliknij TUTAJ!

Źródło zdjęć: Adrian Dolecki

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

15 − 11 =