Czeska policja zatrzymała – jak to określono w komunikacie – „ekstremalnie przeciążonego” busa. Finalnie do Dajlaka wezwano lawetę.
Jak widać na poniższym przykładzie nie tylko w Polsce jeżdżą znacznie przeciążone dostawczaki. W czwartek 10 lipca czescy funkcjonariusze „drogówki” z Ivanovic na Hané ściągnęli z autostrady D1 na wysokości Vyškova pojazd dostawczy z DMC określoną na 3,5 tony.
Za kierownicą Iveco Daily przewożącego produkty spożywcze siedział 42-letni obcokrajowiec, ale nie podano w komunikacie konkretnej narodowości.
Po zważeniu okazało się, że bus jest – jak to napisano w oficjalnym komunikacie – „ekstremalnie przeciążony” a wynik zaskoczył nawet doświadczonych funkcjonariuszy tamtejszej „drogówki”.

Rzeczywista masa pojazdu sięgnęła 8 ton, co skończyło się tym, że kierowca zapłacić musiał na miejscu grzywnę w wysokości kilku tysięcy czeskich koron a do tego wobec przewoźnika wszczęto postępowanie administracyjne zagrożone wysoką karą finansową.
Na koniec do policjanci zakazali dalszej jazdy skrajnie przeładowanym pojazdem i na miejsce wezwano ciągnik siodłowy z niskopodwoziową naczepą oczywiście na koszt przewoźnika realizującego transport przeładowanym Dajlakiem.
Czescy policjanci przypominają, że przeciążony pojazd jest trudniejszy w prowadzeniu, ma dłuższą drogę hamowania i znacznie traci stabilność, co w sytuacjach krytycznych może doprowadzić do tragicznego wypadku.
A za przykład słusznie podają chociażby kwestię opon czy hamulców, które są poddawane nadmiernym obciążeniom i szybciej się zużywają.
Źródło zdjęć i filmu: Policie České republiky



