Furgon miał przewozić paczki z pomocą dla Ukrainy. Zmęczony kierowca busa zarejestrowanego w Polsce zasypiał kilkukrotnie na przesłuchaniu.
W poniedziałek 6 stycznia 2024 około godziny 12:30 po południ niemieccy policjanci z Bielefeld (kraj związkowy Nadrenia Północna-Westfalia) zatrzymali do kontroli „blaszkę” na polskich numerach rejestracyjnych.
Jadący ulicą Otto-Brenner-Straße czerwony Volkswagen LT prowadzony był przez 46-letniego Gruzina, który początkowo utrzymywał, że przewozi paczki z pomocą dla Ukrainy.
Jednak z ustaleń niemieckich służb wynikło jednak, że od początku grudnia 46-latek zbierał paczki od osób prywatnych na terenie Niemiec w celu przewiezienia ich do Gruzji, choć nie posiadał on licencji na zarobkowy międzynarodowy transport rzeczy.
Ponadto weryfikacja stanu technicznego furgonu wykazała m.in poważne usterki układu hamulcowego a elementy konstrukcyjne były skorodowane. Ostatecznie zakazano dalszej jazdy tym „LT-ekiem”.
Do tego, w związku z brakiem licencji, wszczęto postępowanie zagrożone – jak to ujęto w oficjalnym komunikacie – „wysoką, czterocyfrową kwotą”. Oczywiście w euro.
Jakby tego było mało, 46-latek z Gruzji nie był w stanie przedstawić kontrollbucha, a stosując bardziej formalny język „dowodów dotyczących czasu prowadzenia pojazdu i odpoczynku”, jak to ujęli niemieccy policjanci.
Podczas przesłuchania na komisariacie kierowca Volkswagena LT kilkukrotnie zasypiał, co dobitnie pokazuje w jakim stanie prowadził niesprawnego przecież dostawczaka.
Okazało się też, że 46-latek przebywał w Niemczech nielegalnie oraz zabezpieczono tablice rejestracyjne wraz z dowodem rejestracyjnym pojazdu, które przesłano do polskiego konsulatu. Powiadomiono też o tej sytuacji właściwe władze imigracyjne oraz BALM, czyli niemiecki odpowiednik ITD.
Źródło zdjęć: Polizei



