Reklama
Iveco

9 dni czekali na pomoc Volkswagena po awarii Craftera

9 dni czekali na pomoc Volkswagena po awarii Craftera

Aż 9 dni czekali na pomoc Volkswagena po awarii Craftera – ta historia to przykład na to, jak nie powinna działać obsługa posprzedażna i serwis.

Zgłosiła się do mnie Joanna Stelmaszyk, właścicielka firmy JSL-Europe, która leasinguje dwa Volkswageny Craftery z 10-paletową zabudową do transportu międzynarodowego.

Pierwszy Crafter w białym kolorze został odebrany od dealera w kwietniu 2018 roku a drugi (czerwony) w listopadzie tego samego roku.

– Z tym drugim autem problemy były już od samego początku, bo po 3 kilometrach od wyjechania z salonu zapalił się błąd silnika i w zasadzie od tamtego czasu nie było miesiąca, aby czerwony Crafter nie stał w serwisie – mówi Joanna Stelmaszczyk, właścicielka JSL-Europe.

Zobacz też: Zobacz jak produkuje się nowego VW Craftera (wideo, zdjęcia)

– Jednak to, co spotkało nas i naszego kierowcę na przełomie czerwca i lipca to po prostu skandal, za który ktoś powinien ponieść konsekwencje – dodaje Joanna Stelmaszczyk.

” Zadbamy o Twoje auto”

Pierwsza laweta zawiozła zepsutego białego Craftera do warsztatu Point S przy 48 Avenue Rhin et Danube w miejscowości Béziers.

Biała międzynarodówka uległa awarii na południu Francji w sobotę 29 czerwca około godziny 13:00. Kierowca Craftera nie mógł odpalić silnika, więc poproszono o pomoc Volkswagena.

W ramach Gwarancji Mobilności Volkswagen Samochody Użytkowe można bowiem liczyć na bezpłatną całodobową pomoc drogową przez 7 dni w tygodniu.

Po kilku godzinach od unieruchomienia Craftera zjawiła się autolaweta, która zabrała zepsutą międzynarodówkę do warsztatu sieci Point S w miejscowości Béziers.

Zobacz też: Test: VW Crafter 2.0 TDI 140 KM – doka ze skrzynią (zdjęcia, wideo)

Zbyt niskie bramy wjazdowe serwisu Point S spowodowały, że biały Crafter wraz z kierowcą “wylądował” na ulicy oddalonej o 300 metrów od warsztatu.

Jak się okazało uszkodzony Volkswagen Crafter nie mógł jednak wjechać na żadne z trzech stanowisk serwisowych, bo wysokość bram warsztatu nie przekraczała 293 centymetrów, a zepsuty Crafter z “kurnikiem” i plandeką ma około 330 centymetrów…

I tak przez kolejnych 9 dni przedstawiciele JSL-Europe, jak i sama właścicielka firmy próbowali ustalić czy ktoś przyjedzie po zepsutego Craftera.

Trzeba też wspomnieć o kierowcy, który także czekał przy aucie na dalszy rozwój wydarzeń w prawie 30-stopniowym upale.

– Po wielu telefonach i mailach, na które zazwyczaj nikt nie odpisywał, pracownicy Biura Obsługi Klienta poinformowali nas, że samochód będzie przetransportowany do Montpellier około 50 kilometrów od obecnego miejsca postoju Craftera – tłumaczy właścicielka JSL-Europe, dodając, że po kontakcie z kierowcą okazywało się, że dalej żadnej autolawety nie było.

Zobacz też: 617 kilometrów przebiegu na liczniku Volkswagena T3 z 1990 roku

Jak widać na zdjęciach, samochód i kierowca czekali na pomoc assistance w tym samym miejscu przez kilka dni.

– Ostatecznie po tygodniu oczekiwania w sobotę 6 lipca do naszego kierowcy podeszła jakaś kobieta tłumacząc, że stoi na prywatnym terenie i jeżeli nie odjedzie, auto zostanie odholowane przez policje – wyjaśnia właścicielka JSL-Europe.

Tego samego dnia Crafter został odholowany do serwisu Volkswagena w Marsylii, ale na warsztat wjechał dopiero w poniedziałek 8 lipca.

– Warto też podkreślić, że naprawa trwała kolejne 2 tygodnie – zaznacza Joanna Stelmaszczyk.

“Nic Cię nie zatrzyma w drodze do celu”

Jeden z nielicznych maili z odpowiedzią z Działu Obsługi Posprzedażnej wysłany 3 lipca. Co ciekawe, w podpisie nie ma żadnego imienia i nazwiska osoby wysyłającej wiadomość z adresu Volkswagen Group Polska…

Jakby tego było mało kilka dni później czerwona międzynarodówka JSL-Europe na podwoziu Volkswagena Craftera pojechała na obowiązkowy serwis przy 100 000 kilometrów do Centrum Poznań na ulicy Wajsówny.

– Tam Crafter czekał na części. Samochód stał od 15 lipca do 1 sierpnia. Po odebraniu z serwisu na Wajsówny auto wyjechało w trasę, ale zepsuło się w Niemczech. Równo tydzień po opuszczeniu poznańskiego warsztatu. Od dwóch tygodni stoi w niemieckim ASO. Tamtejsi mechanicy stwierdzili, że do wymiany jest cały silnik – informuje Sebastian Legeza, jeden pracowników JSL-Europe.

Zobacz też: Używany: Fiat Ducato 3.0 MultiJet 180 – międzynarodówka (zdjęcia)

Drugi Crafter trafił do autoryzowanej stacji VW przy niemiecko-szwajcarskiej granicy równo tydzień po tym jak przeszedł przegląd serwisowy w Polsce. – Niemieccy mechanicy twierdzą, że ten samochód nie miał prawa wyjechać z polskiego ASO – podtrzymuje właścicielka JSL-Europe.

– Ta sytuacja dla całej firmy jest bardzo niebezpieczna, zagraża naszej stabilności finansowej. Nasze Craftery albo czekają na autolawetę, albo czekają na części w warsztacie. A w transporcie międzynarodowym samochód powinien jeździć – irytuje się Joanna Stelmaszyk, właścicielka JSL-Europe.

– Musimy płacić raty leasingu za samochody, które ciągle się psują. Do tego mamy kary za niepodstawienie auta na załadunek a Volkswagen Group Polska oferuje samochód zastępczy do 5 dni i to tylko w przypadku, jeżeli uszkodzony pojazd wjedzie do serwisu na lawecie – tłumaczy Joanna Stelmaszyk.

Przedstawicielka marki Volkswagen Samochody Użytkowe nie odpisała na mail…

Aby dać możliwość odniesienia się do przedstawionych wydarzeń przedstawicielowi marki VW wysłałem mail z powyższą treścią do Magdy Piekarczyk, kierownika komunikacji marketingowej i PR marki Volkswagen Samochody Użytkowe.

Niestety, przedstawicielka Volkswagen Group Polska wyznaczona do kontaktów z mediami nie odpowiedziała na moją wiadomość.

Próbowałem nawet kilkukrotnie dodzwonić się do – jeszcze raz powtórzę – osoby wyznaczonej przez Volkswagen Samochody Użytkowe za kontakty z mediami, ale do momentu publikacji tegoż artykułu nie otrzymałem ani odpowiedzi, ani nikt do mnie nie oddzwonił z Volkswagen Group Polska.

PS: Śródtytuły ” Zadbamy o Twoje auto” oraz “Nic Cię nie zatrzyma w drodze do celu” pochodzą z treści opublikowanych na polskiej stronie internetowej Volkswagen Samochody Użytkowe.

Źródło zdjęć: JSL-Europe

Komentarze