Iveco Daily z pękniętym piórem ważyło prawie 9 ton

Iveco Daily z pękniętym piórem ważyło prawie 9 ton

Ściągnięte z drogi powiatowej Iveco Daily wyglądało na przeciążone. Okazało się, że bus miał pęknięte pióro i realnie waży prawie 9 ton.

Na krajówce po staremu. W czwartek 28 września inspektorzy WITD Olsztyn z oddziału terenowego w Iławie zatrzymali na drodze powiatowej okolicach miejscowości Kanigowo (powiat nidzicki) do kontroli wyglądającego na mocno przeładowanego busa.

Ostatecznie zarejestrowane na 3,5 tony Iveco Daily ściągnięto na stacjonarną wagę, aby dokonać pomiaru realnej masy pojazdu wraz z przewożonym ładunkiem warzyw i owoców.

Reklama

Waga wskazała 8900 kg, a ładowność tego Dajlaka określono w dokumentach na 366 kg. Dodatkowo podczas weryfikacji stanu technicznego warmińsko-mazurscy „Krokodyle” stwierdzili pęknięcie jednego z piór resora na tylnej osi.

Tak wyglądało tylne zawieszenie skontrolowanego Iveco Daily – jedno z 6 piór nie wytrzymało trudów eksploatacji…

Ostatecznie kierowcę tej ciężarówki zarejestrowanej na kategorię prawa jazdy B ukarano wysokim mandatem karnym, choć w oficjalnym komunikacie nie podano wysokości grzywny. Jednak art. 97. Kodeksu wykroczeń w tym wypadku nie przewiduje maksymalną karę do 3000 zł, lecz bywały podobne przypadku przekroczenia DMC, kiedy kierowca otrzymywał tylko karę 1000 zł.

Ponadto kierowcę Iveco ukarano mandatem za zły stan techniczny pojazdu oraz wydano zakaz dalszej jazdy do „czasu doprowadzania pojazdu do normatywności i naprawienia stwierdzonej usterki”.

Na koniec mała refleksja: jeżeli kierowca tego Iveco był pracownikiem jakiejś firmy i wykonywał polecenie służbowe, to dlaczego mandatu nie otrzyma także właściciel firmy, gdzie pracuje kierowca? Przecież sam pracownik raczej nie wymyślił sobie, że weźmie 5400 kg ponad DMC auta, którym jeździ zawodowo i przewiezie z punktu A do punktu B.

Odpowiedź brzmi: bo w krajowym transporcie do 3,5 tony odpowiada tylko i wyłącznie kierowca, który teoretycznie powinien odmówić jazdy z tak przeładowanym pojazdem. Takie mamy prawo.

Tylko sytuacja niemal identyczna w logicznym rozumieniu pojawia się odnośnie kwestii stanu technicznego: dlaczego tylko kierowca odpowiadać ma własnymi pieniędzmi za kondycję firmowego auta? Przecież to w gestii szefa działu transportu czy samego właściciela przedsiębiorstwa powinna być kontrola służbowych pojazdów. No ale takie mamy prawo.

Dopóki skończy się na mandacie, to „pod stołem” szef da kierowcy na mandat. Jednak, jeżeli taki kierowca spowodowałby poważny wypadek, to prokurator będzie wnioskował o ukaranie kierowcy, a nie jego szefa. Takie mamy prawo.

Źródło zdjęć: WITD Olsztyn

Podziel się: