W czwartek 25 czerwca na przejściu granicznym Radomierzyce-Hagenwerder niemieccy policjanci prowadząc działania w ramach przywróconych kontroli granicznych poddali sprawdzeniu dostawczego Mercedesa Sprintera jadącego od strony Polski.
W ładowni „blaszki” znajdowała się ładowarka kołowa marki Weidemann, która – jak ujęto to w komunikacie- ledwo mieściła się w przestrzeni ładunkowej.

Zapytany o pochodzenie sprzętu, 40-letni Polak kierujący busem oświadczył, że kupił ładowarkę w Polsce za równowartość 13 500 euro okazując niemieckim funkcjonariuszom rachunki i inne dokumenty za pośrednictwem smartfona.
Prowadzący dostawczego Sprintera twierdził, że ta maszyna miała być przeznaczona do użytku na placu budowy w Niemczech.

W policyjnej bazie danych widniała jednak informacja, że taka ładowarka kołowa została skradziona w Danii 8 maja 2026 roku, co potwierdziła niedługo potem strona duńska. Polak oświadczył, że nic nie wiedział o tym, że ładowarka kołowa pochodzi z kradzieży.
Teraz niemieckie służby będą ustalać czy 40-latek nabył ten sprzęt w dobrej wierze i czy sam jest ofiarą, czy jednak wiedział, że pochodzi z nielegalnego źródła. Skradziona maszyna została skonfiskowana a kierowca Sprintera po wykonaniu wszystkich niezbędnych czynności, mógł kontynuować jazdę, ale już z pustą ładownią.
Źródło zdjęć: Polizei




