Na takie zestawy mówi się stonogi. Za przeładowanie o 34 tony ITD naliczyło łącznie 51 600 zł kary. Możliwe jest też cofnięcie licencji.
Czasami podczas wymiany opinii w sekcji komentarzy pojawiają się różne pomysły, aby podnieść DMC 3,5-tonówek do co najmniej 5 ton albo i 7,5 tony. Wasze zdanie jest jednak różne na kwestie tachografu, podatku od środków transportu i opłat drogowych eTOLL.
W ramach nawiązania do powyższych „za” i „przeciw” pomyślałem, że wyjdę poza dotychczasową tematykę, aby pokazać na przykładzie konkretnej kontroli, jak to wygląda w przypadku transportu ciężkiego.
Otóż we wtorek 20 lutego inspektorzy ITD z Lublina zatrzymali na drodze ekspresowej S17 w okolicach Jastkowa tzw. stonogę, która przewoziła dwa 20-stopowe kontenery.
Ciągnik siodłowy należący do przewoźnika z województwa mazowieckiego realizował transport z Gdańska do Lublina a po zważeniu okazało się, że zestaw zamiast 40 ton ważył aż 74 tony, czyli aż o 34 za dużo.
Co ciekawe, pomimo zastosowania 8 osi, 2 osie były przeciążone. Do tego przy masie rzeczywistej powyżej 60 ton wymagany jest pilotaż, o co również polski przewoźnik nie zadbał.
Łącznie lubelscy „Krokodyle” stwierdzili też 16 naruszeń z czasu pracy kierowcy a suma kar dla prowadzącego Scanię a także przewoźnika i osoby zarządzającej transportem w przedsiębiorstwie wyniosła 51 600 złotych.
Co istotne w tej historii, to poważne naruszenia, które – jak informuje WITD Lublin – będą także skutkowały wszczęciem postępowania zmierzającego do cofnięcia uprawnień licencyjnych, gdyż „przewóz ładunków z tak poważnymi naruszeniami jest przejawem nieuczciwej konkurencji wobec innych, prawidłowo działających przewoźników”.
Reasumując, dla nieuczciwych przedsiębiorców nawet limit 40 ton nie wystarcza i pewnie chcieliby, żeby był dwukrotnie wyższy…
Źródło zdjęcia: WITD Lublin



