Nowy przepis dla zestawów dłuższych niż 7 metrów

Nowy przepis dla zestawów dłuższych niż 7 metrów

Resort infrastruktury chce wprowadzić nowy przepis dla zestawów pojazdów dłuższych niż 7 metrów. Chodzi o jazdę po drogach szybkiego ruchu.

W ostatnim czasie sporo kontrowersji wywołał rządowy pomysł wprowadzenia zakazu wyprzedzania ciężarówek na autostradach i drogach ekspresowych.

Według rządowego projektu o zmianie ustawy „o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym oraz niektórych innych ustaw” powyższy zakaz dotyczyć ma tylko kierujących ciężarówkami z homologacją N2 (od 3,5 do 12 ton DMC) i N3 (powyżej 12 ton DMC).

Reklama

W myśl pomysłodawców z Ministerstwa Infrastruktury nowe przepisy, które mają wejść w życie od 1 lipca 2023 roku zabraniać mają wyprzedzania pojazdu samochodowego na autostradzie i drodze ekspresowej o wyłącznie dwóch pasach ruchu przeznaczonych dla danego kierunku ruchu, chyba że pojazd ten porusza się z prędkością znacznie mniejszą od dopuszczalnej dla pojazdów kategorii N2 lub N3 obowiązującej na danej drodze.

Reasumując, kierowca 40-tonowego zestawu czy chociażby pomocy drogowej na podwoziu Iveco Daily 72C nie będzie mógł wyprzedzać na autostradzie i drodze ekspresowej o dwóch pasach ruchu. Jest jednak wyjątek, który dopuszcza legalny manewr w takich miejscach:


„Zakazu, o którym mowa w ust. 13, nie stosuje się do wyprzedzania pojazdów wykonujących na drodze prace porządkowe, remontowe lub modernizacyjne wysyłających żółte sygnały błyskowe”


Autopoprawka do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3245)

Za niezastosowanie się do zakazu wyprzedzania kierowca otrzymać może mandat karny w wysokości 1000 zł albo i 2000 zł, jeżeli w ciągu 2 lat popełni to samo wykroczenie. Do tego trzeba pamiętać, że za niezastosowanie się do znaku zakazu wyprzedzania grozi również 15 punktów karnych.

Nowy nakaz dla zespołów pojazdów o długości powyżej 7 metrów

Jest jednak jeszcze jedna proponowana przez resort infrastruktury zmiana, która pojawić się ma w znowelizowanym kodeksie drogowym. Chodzi o obowiązek jazdy na drogach szybkiego ruchu, w miejscach, gdzie są co najmniej 3 pasu, wyłącznie dwoma najbliższymi prawej strony pasami.

Kierujący pojazdem kategorii N2 lub N3, o których mowa odpowiednio w art. 4 ust. 1 lit. b rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/858 z dnia 30 maja 2018 r. w sprawie homologacji i nadzoru rynku pojazdów silnikowych i ich przyczep oraz układów, komponentów i oddzielnych zespołów technicznych przeznaczonych do tych pojazdów, zmieniającego rozporządzenie (WE) nr 715/2007 i (WE) nr 595/2009 oraz uchylającego dyrektywę 2007/46/WE (Dz. Urz. UE L 151 z 14.06.2018, str. 1, z późn. zm.) albo w załączniku nr 2 do ustawy, lub zespołem pojazdów o długości ponad 7 m na autostradzie lub drodze ekspresowej o trzech lub więcej wyznaczonych pasach ruchu na jezdni w jednym kierunku jest obowiązany korzystać wyłącznie z dwóch pasów ruchu przeznaczonych dla danego kierunku, znajdujących się najbliżej prawej krawędzi jezdni

Autopoprawka do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3245)

W tym wypadku urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury chcą, aby np. 3,5-tonowa autolaweta z podpiętą przyczepą nie mogła wykorzystywać na 3-pasmowym odcinku skrajnie lewego pasa, gdzie właśnie odbywa się tzw. wyścig słoni, bo właśnie w takich miejscach kierowcy „solówek” i 40-tonowych zestawów będą musieli wykorzystywać możliwość do wyprzedzenia zblokowanego ciągnika siodłowego czy innego pojazdu, który jedzie przykładowo 70 km/h z powodu usterki technicznej.

Czy taki nowy przepis ma sens? Można dyskutować o tym, że np. o 5 czy 6 nad ranem ruch nawet na obwodnicach dużych aglomeracji nie jest wzmożony a powyższy nakaz obowiązywać ma całą dobę bez względu na natężenie ruchu.

Do tego trzeba pamiętać, że powyższa nowelizacja ustawy „Prawo o ruchu Drogowym” dotknie też kierowców osobówek ciągnących przyczepy kempingowe, no chyba, że łączna długość auta wraz z podpiętym kempingiem nie przekroczy 7 metrów.

Spójrzmy też na kwestię kontroli policyjnej i weryfikacji stosowania się lub nie do takiego obowiązku jazdy dwoma skrajnie prawymi pasami.

Przykładowo Mercedes Sprinter 907 tzw. longu ma długość 6,96 metra i z jakąkolwiek podpiętą przyczepą prowadzący taki zestaw będzie musiał pamiętać o nowym obowiązku na autostradach i drogach ekspresowych. Przyjmijmy, że długość tego zestawu nie przekroczy 10 metrów.

Z kolei ten sam kierowca jadący np. Citroenem Berlingo i ciągnący na haku np. 1-osiową przyczepę lekką nie przekroczy 7 metrów długości zestawu i będzie mógł poruszać się dowolnie według własnego uznania, chociaż – według prawa – i w jednym, i drugim przypadku prowadzący nie powinien przekraczać 80 km/h.

I teraz pytanie: wprowadzić przepis można każdy, ale czy ma on sens w powyższym przypadku? A jak policja będzie kontrolować czy dany zestaw ma 6,8 metra czy już 7,2 metra?

Będą specjalne akcje mierzenia takich pojazdów i przyczep? Inaczej ciężko kogoś będzie ukarać mandatem, a jeszcze bardziej zastanawia mnie czy np. SUV ciągnący przyczepę kempingową czy zwykła nawet osobówka mająca na haku lawetę z quadami będą w takim samym stopniu kontrolowane przez służby jak autolaweta z przyczepą lub doka ciągnąca na „ogonie” minikoparkę.

Na razie projekt nowelizacji kodeksu drogowego jest w sejmie i nie jest przesądzone czy wejdzie w życie w takiej wersji, choć nie jest to też wykluczone.

Źródło zdjęcia: MOBI

Podziel się: