Pijany taksówkach woził VW T4 po Karpaczu pasażerów

Pijany taksówkach woził VW T4 po Karpaczu pasażerów

Kierowca “T4-ki” twierdził, że to przez cukrzycę albo mandarynkę lub banana – pijany taksówkach woził Volkswagenem T4 po Karpaczu pasażerów.

W środę 9 sierpnia inspektorzy z Wydziału Inspekcji w Jeleniej Górze na jednym postojów taksówek w Karpaczu przystąpili do sprawdzenia Volkswagena T4, którym wykonywane były przewozy osób.

Zobacz też: ITD Gdańsk – 203 przeładowane busy w 4 miesiące

Pani inspektor, która w trakcie kontroli dokumentów wyczuła od kierowcy niebieskiego minibusa woń alkoholu.

Pomiar urządzeniem AlcoBlow potwierdził przypuszczenia, więc na miejsce wezwany został patrol policji, który z kolei alkomatem Alko-Sensor wykazał w pierwszym pomiarze 0,81 (0,39mg/l), w drugim 0,73 (0,35 mg/l) i w trzecim 0,67 promila (0,32 mg/l).

Zobacz też: 250 kg ładowności w Iveco Daily – na wadze wyszło 6950 kg

Taksówkarz tłumaczył się, że nic nie pił, a wskazania alkotestera i alkomatu to wina jego chorej wątroby, cukrzycy, zjedzonej mandarynki albo banana…

Kierowca Volkswagena zażądał przeprowadzenia badania krwi, więc policjanci zawieźli go do szpitala na pobranie krwi. Teraz o jego dalszych losach zadecyduje sąd.

Powyższy przypadek z Karpacza ewidentnie wskazuje, że kierowcami zawodowymi są niekiedy osoby, które się do tego po prostu nie nadają. I nie chodzi nawet o te promile, ale od stan zdrowia tego taksówkarza. Chora wątroba i problemy z cukrzycą, a do tego zdolność wytwarzania przez organizm alkoholu z mandarynki i banana to chyba wystarczający powód, aby zmienić profesję. Nie wiem dlaczego, ale jakoś od razu zawód cyrkowiec przychodzi mi do głowy

Źródło zdjęć: WITD Wrocław

Komentarze