Reklama

Zabudowy i kabiny JEGGER – opinie Czytelników dostawczakiem.pl

Zabudowy i kabiny JEGGER – opinie Czytelników dostawczakiem.pl

Jakie plusy a jakie minusy mają zabudowy i kabiny JEGGER – opinie Czytelników portalu dostawczakiem.pl otrzymał też przedstawiciel firmy z Gostynia.

To drugi artykuł z serii poświęconej konkretnym firmom produkującym nadwozia i spoilery a także kabiny sypialne, które dedykowane są dla lekkich samochodów użytkowych.

W przypadku każdego takiego poradnika współtworzonego przez klientów danego zabudowcy i zarazem Czytelników portalu dostawczakiem.pl, opinie pochodzą z komentarzy pod postem na facebooku dostawczakiem.pl.

Stałym elementem każdej takiej publikacji, jest prośba o oficjalny komentarz przedstawiciela przedsiębiorstwa, o którym mowa w tymże artykule.

W pierwszym materiale opisywałem markę LAMAR, teraz przyszedł czas na firmę JEGGER z Gostynia (woj. wielkopolskie).

Skrzynie z plandeką, autolawety, izotermy – różne nadwozia, różne opinie

Wielkopolski zabudowca ma w swojej ofercie wiele nadwozi i opcji adaptacji pojazdów dostawczych, a także produkuje przyczepy oraz kabiny sypialne.

Zobacz też: Zabudowy i kabiny LAMAR – opinie Czytelników dostawczakiem.pl

Czytelnik Tomek chwali sobie zarówno samą skrzynię z plandeką od JEGGER-a, jak i kabinę sypialną Dream Master zamontowane na VW Crafterze (auto po lewej stronie zdjęcia).

Wśród kilkudziesięciu opinii o marce JEGGER pojawiają się zarówno te pochlebne, jak i niezbyt przychylne, co w końcu jest całkowicie zrozumiałe przy niemałej przecież skali produkcji.

– Mam jednego VW Craftera 10 EP z podnoszoną zabudowa o 30 cm oraz kurnikiem model Dream Master i złego słowa nie mogę powiedzieć. Auto ma 130 tys. km i jeszcze żadnej uwagi czy naprawy nie było – napisał w komentarzu pod postem Tomasz.

Swój głos na temat firmy nadwoziowej z Gostynia zabrał także Mariusz, którego Peugeot Boxer z 2015 roku z zabudową JEGGER jest jego najstarszym firmowym samochodem. – Zabudowa wykonana została w poprawny sposób, a na duży plus zasługuje stała ściana grodziowa, której nie trzeba wcale dotykać, ani ściągać linki celnej przy podnoszeniu dachu.

Zobacz też: Renault Master z zabudową izotermiczną dla Centrum Zdrowia Dziecka

Czytelnik Mariusz podesłał zdjęcie zabudowy JEGGER na Peugeocie Boxerze. – Dzięki stałej ścianie grodziowej nie trzeba wcale ściągać linki celnej przy podnoszeniu dachu – zauważa Mariusz.

– Jakość wykonania też jest poprawna, a po latach użytkowania oprócz uszkodzeń plandeki, które są naturalne, nie widać większych uszkodzeń. Firana działa poprawnie, zamykanie burt również. Świetną opcją jest tylna ściągalna burta, która pozwala na spokojny transport czegoś dłuższego – dodaje Mariusz, podkreślając, że serwis JEGGER-a ma u niego duży plus.

– Kierowca, który wsiadł na auto po mnie miał sytuację, w której wciągnęło plandekę z tylu i nie można było tego odblokować. Bez problemu to naprawili i pokazali patent na przyszłość w razie podobnej sytuacji – wyjaśnia Mariusz.

– Minusem jest troszkę rozmiar kurnika, który nie jest zbyt duży i rozmiar okien jest trochę nie komfortowy ponieważ dosyć znacząco widać osobę śpiąca na górze. Poza tym wszystko jest poprawne i mimo biegu lat działa jak należy – podsumowywał Mariusz.

Działanie serwisu bardzo chwali natomiast Jakub jeżdżący na co dzień Fiatem Ducato z tzw. zabudową międzynarodową. – Byłem już kilka razy tam na serwisie z poprawkami skrzyni ładunkowej. No i przede wszystkim podejście pracującego tam Łukasza oceniam na 11 w 10-punktowej skali – podkreśla Kuba.

Zobacz też: Dodge RAM Promaster V6 na LPG – ile pali i jakie ma osiągi

Z kolei Czytelnik Adam miało już nieco inne doświadczenia z zabudową JEGGER. – Miałem zabudowę 8 palet izoterma na Iveco Daily. Na początku auto pojechało na poprawki drzwi, bo uszczelki odstawały, a po pół roku pękła podłoga i zamki w klamkach izotermy nie działały – wspomina Adam.

Podobne uwagi Czytelników w sprawie autolawet JEGGER

Czytelnik Dominik podesłał zdjęcie żółtego Mercedesa Sprintera służącego jako auto pomocy drogowej. – Czasami mam wrażenie, że moja zabudowa została poskładana z resztek pozbieranych na placu – napisał Dominik.

Mające w swojej ofercie także autolawety wielkopolskie przedsiębiorstwo powinno wsłuchać się w opinie swoich użytkowników, bo opisywane problemy powtarzają się kilkukrotnie.

– Kąt najazdu tragiczny, przełamanie najazdu jeszcze bardziej, pałąk pod kogutem lata jak stara szmata, a po załadowaniu auta trzeba pompować dokładane poduszki żeby najazdy schować – opisuje swoje doświadczenia Dominik, ze Sprinterem 906 służącym jako pomoc drogowa.

– Do najazdów jest dodatkowa tragiczna korba, ale i tak największą tragedią są dziury na pół deski rozdzielczej na dodatkowe guzik. Instalacja jeszcze działa, jednak skrzynka elektryczna ukryta w mega schowku i ukryte w niej schematy też do logicznych nie należą – wyjaśnia Dominik.

Do powyższej opinii Dominika odniósł się inny Czytelnik dostawczakiem.pl i zarazem użytkownik autolawety z Gostynia.

Czytelnik Dawid podesłał opinię wraz ze zdjęciem jego autolawety JEGGER wykonanej na podwoziu Volkswagena Craftera II generacji.

– Mam taką samą zabudowę jak Dominik. Zakupiona w maju 2019 roku, do tej pory nie dostałem zamków schowków bocznych – 2 sztuki po prostu odpadły odbierając samochód od producenta – napisał pod postem Dawid.

– Pojemnik na wodę zamontowany w podwoziu w taki sposób, że jest bezużyteczny, niezdatny do użytku, nie ma też możliwości napełnienia. Reklamowałem te rzeczy, ale tylko przeciągają sprawę. Do otwierania najazdów jest korba wrzucona luzem w kabinie, do której trzeba klęknąć pod autem, otworzyć boczną osłonę i założyć na poprzeczkę blokująca najazdy, które po załadowaniu samochodu dociska rama, więc trzeba napompować poduszki, żeby je wyciągnąć – potwierdza Dawid.

Skrzynka do wciągarki wklejona w bocznym schowku, nie zabezpieczona przed uszkodzeniami przez przedmioty. Poza tym zabudowa naprawdę solidna – dodaje na koniec Dawid.

Zobacz też: eVAN: do 70 000 zł dla firm na zakup elektrycznego dostawczaka

O zabudowach JEGGER wypowiedział się także anonimowo jeden z handlowców sprzedających nowe pojazdy dostawcze karosowane m.in. przez firmę JEGGER.

– Znane były przypadki, że w autolawetach JEGGER-a pękały ramy pośrednie. Do tego zdarzyło się i tak, że zabudowane auto przyjeżdżało po terminie z Gostynia z niesprawną instalacją elektryczną zasilającą oświetlenie zewnętrzne. Dlatego ja osobiście swoim klientom nie proponuję marki JEGGER, chociaż zabudowy robią solidne – wyjaśnia handlowiec z Północnej Polski.

– Bywały też przypadki, że inni koledzy z działu sprzedaży wspominali o sytuacji, kiedy zgłaszając usterkę czekali po kilka dni i dopiero po interwencji z centrali naszego importera, ktoś się zajmował sprawą po stronie JEGGER-a – opowiada sprzedawca dostawczaków dodając, że inni handlowcy z jego firmy narzekają, że akcesoria do zabudowy potrafiły dojeżdżać 2 tygodnie po tym, jak auto zostało odebrane przez klienta.

Brak oficjalnej odpowiedzi ze strony firmy JEGGER:

Powyższy materiał będący w większości zebranymi opiniami użytkowników wysłałem do Łukasza Kasperkowiaka, właściciela firmy JEGGER. Po telefonicznym potwierdzeniu, że mail dotarł zostałem poinformowany, że odpowiedź otrzymam w ciągu tygodnia. Niestety, tak się nie stało, więc publikuję materiał bez oficjalnego komentarza ze strony firmy JEGGER.

Źródło zdjęć: Czytelnicy

Komentarze