W każdym razie miejsca dla kierowcy i pasażera (jeździliśmy w parach) nie jest mało a na desce rozdzielczej można postawić kubki z napojem czy skorzystać z wnęki na podszybiu, chociaż jasne elementy będą odbijać się od przedniej szyby.
Ford E-Transit: wymiary paki i ładowność

Jak już wspomniałem prezentowany egzemplarz, którym miałem okazję jeździć w Barcelonie, to nieprzeszklony van L3H3.
Z racji tego, że Ford E-Transit to pojazd tylnonapędowy, ładownia oferuje 12,4 m3, a więc dokładnie tyle, co w wersja spalinowa z tylnym napędem.
Mamy tam zatem możliwość przewiezienia towarów o długości dochodzącej do 3533 mm (licząc po podłodze do przegrody) o maksymalnej szerokości 1784 mm.
Zobacz też: Program “Mój elektryk” nie dla elektrycznych vanów z DMC 4250 kg

Pomiędzy nadkolami zmieści się dłuższym bokiem standardowa europaleta 1200×800 mm – mamy tam 1392 mm szerokości, bo w końcu to nie wersja z bliźniakami a takiej w E-Transicie nie uświadczysz.
O ile jednak ładowność bezemisyjnej 3,5-tonowej „blaszki” z 2.0 New EcoBlue pod maską osiąga realnie okolice 1135-1150 kg, to testowa sztuka miała zabrać tylko 955 kg.
Niby 200 kg to nie dużo, ale w segmencie do 3,5 tony w zasadzie każdy kilogram jest na wagę złota, choć są i tacy, co DMC traktują tylko jako lekką sugestię producenta.
Uciąg na haku? W przypadku vanów z wysokoprężnym silnikiem 170 KM lub 185 Transity mogą ciągnąć przyczepy z DMC dochodzącym do 3500 kg, natomiast testowa „blaszka” mogła ciągnąć tylko przyczepę o DMC do 750 kg. I to jeszcze z hamulcem najazdowym.

Ale są też i plusy. W opcji jest ProPower Onboard, czyli gniazdo o mocy 2,3 kW, do którego można podłączyć np. bazę do ładowania baterii z elektronarzędzi, laptopa albo czajnik.
Akurat osobiście sprawdziłem czajnik i woda gotowała się tak samo szybko na pace E-Transita, jak w zwykłej kuchni.
Co ciekawe, ludzie z Forda podkreślali, że E-Transit może być bazą do zabudów w niemal identycznym stopniu, jak jego dotychczas oferowane spalinowe warianty.



